wtorek, 28 lutego 2017

Zaczyna się ..Ślubnie !

Dobry wieczór !
Dzisiaj dwa słowa o makijażu ślubnym.
Sezon tuż tuż, a do mnie wciąż napływają zdjęcia z Waszego najważniejszego dnia w życiu :) zawsze ogladam je z wielkim wzruszeniem. Jest mi meeega miło, że mogę dołożyć swoją cegięlkę do tego aby ten dzień był dla Was jeszcze bardziej udany :)

Od dawna chyba każda z nas wie, że co wizażystka to inny styl - nie ma się co dziwić, każdy ma swój gust i swój własny autorski sposób malowania :) ja już od dawna wiem, jakie są moje klientki i co najbardziej cenią w makijażach :) bo mimo że trzeba być uniwersalnym w tym fachu - każda z nas ma coś takiego, co widzą przyszłe Panny Młode dzięki zdjęciom, a także opinii innych kobiet. I wybierają tę wizazystkę, która najbardziej odpowiada ich stylowi.
Udostępniam Wam kilka zdjęć moich Panien młodych.. i chyba od razu widać co dominuje u mnie - przewaga makijaży delikatnych i subtelnych, a mniej tych mocnych i awangardowych.
Czy to źle czy dobrze ? Chyba nie można tego tak kategoryzować :) najważniejsze jest to na czym zależy naszej bohaterce.

***
Iza.
Przepiękna kobieta, niecodzienna uroda, naturalnie ciemna karnacja :) ze względu na odleglość jaka nas dzieliła i zaufanie postanowiła nie robić próby. 
Wiem, że Iza nie lubi być przemalowana, na codzień chodzi w lekkim makijażu, zdecydowanie bardziej woli naturalność niż przerysowanie.

Malując Izę wybrałam brązy, szarości i brudny róż. Na ustach pojawiła się naturalna szminka od Bobbi Brown. Oczywiście stresowałam się, jak zwykle kiedy nie ma próby :) jednak wyszło idealnie, a Iza obdarowała mnie w podziękowaniu pięknym usmiechem :)

 
Pięknej świadkowej wykonałam makijaż w matowych i naturalnych odcieniach z kreską, która powiększyla oczy. Obie dziewczyny otrzymały oczywiscie wachlarz rzęs stworzony z kępek ;)

Ola :)
..i jej przygotowania w salonie Daily Beauty. Makijaż miał być jak najbardziej naturalny, podkreślający jedynie lekko urodę- taki najbardziej lubi zarówno Ola jak i jej obecny mąż ;))
Nie wykonywałyśmy próby makijażu, ponieważ Olę malowałam już nie raz.
 

Zastosowałam kolory, które podkreslają Oli tęczowke :) brąz, zloto, brzoskwinia.


Czesaniem zajęła się Angelika z Daily Beauty Warszawa.
  
Sylwia
..w swoim najważniejszym dniu :) 
Tym razem istotne dla nas było mocniejsze podkreślenie oczu, ale nie przerysowanie- bo tak właśnie moja Panna Młoda maluje sie na codzień :)
 
 

..świadkowa Sylwii również wpadła pod moje pędzle :)
  
Przemiła i cudowna - Ewelina.
Kobieta, która od początku wiedziała czego chce :) Najważniejsze było przykrycie niedoskonałości i mocne oko z kreską. Po przebarwieniach nie pozostało ani śladu .. dzięki czemu udało mi się wywołać totalne wzruszenie Eweliny :)))
Efekt końcowy:

Makijaż (i fryzura wykonana przez Marlenę Kuderawiec) w dniu próby.

Anię i jej wszystkich gości których malowałam zapamiętam na długo .. :))) przesympatyczna rodzina z wielkim sercem !
Z Anią postawiłyśmy na lekki i świeży makijaż z lekko różowymi dziewczęcymi ustami :)

Karolina już podczas sesji poślubnej. Oko podkreslone brązami brzoskwinią i zlotem. Klasyka zawsze w modzie ! :)

Kolejna tym razem płomiennowlosa Karolina :)
oczy zostały przydymione szarością i czernią, a cerze nadałyśmy duzo blasku. Po raz kolejny bez próby - wystarczyło zaufanie po wcześniejszych makijażach.

Iza i w końcu mocne usta !
Rewelacja, bo idealnie do niej pasują :) Oczy podkreślone, jednak dość subtelnie i świetliście, twarz zdecydowanie rozświetlona z lekkim dziewczęcym rumieńcem :)


Uwielbiam malować również Mamy Panien młodych :)
zawsze są niezwykle wzruszone i bardzo zdenerwowane w tym dniu :) czasem ciężko zapanowac nad łzami !
..co najfajniejsze- po makijażu i fryzurze zazwyczaj uspokajają się całkowicie !

Świadkowe, siostry, koleżanki - tu sprawa wyglada podobnie ;D

Te kilka "historii" chyba co nieco obrazuje to w jaki sposób podkreslam urodę. Ciekawa jestem jakie Wy lubicie makijaże i jaki jest Wasz wymarzony make-up ślubny :)

Buziaki !
Kasia
Czytaj dalej...

poniedziałek, 20 lutego 2017

Kosmetyki mineralne Proto-col


Hej !

Dzisiaj trochę o minerałach . Nie po raz pierwszy piszę o tego rodzaju produktach. Od kilku lat szukam swojego ideału w kosmetykach mineralnych. Zaczynając od Ecolore, przez Mii, Pixie, i na Annabelle Minerals kończąc. W każdym były plusy i minusy. Jednak zawsze największym minusem była dla mnie aplikacja. Sypkie produkty aplikuje się dłużej i trzeba być dokładniejszym - przynajmniej ja tak odczuwam.
Tym razem jednak przetestowałam coś zupełnie innego - Mineralne kosmetyki wypiekane. Tak - minerałki w kamieniu :)


Zacznijmy od początku.
Produkty dostajemy w różowych tekturowych i miłych dla oka opakowaniach :) Wszystko w dobrze zabezpieczonej przesyłce.


Kosmetyki, które omówię to baza, korektor, podkład, rozświetlacz. Testuję na sobie - moja cera to mieszana. Strefa T zdecydowanie szybko się przetłuszcza.



Tak kosmetyki prezentują się zaraz po otwarciu.


KROK 1 -BAZA- Miracle Base Primer. 

Jest to baza silikonowa, niemineralna, jednak opisana tutaj, ponieważ polecana jest pod podkład mineralny Proto-col. Formuła wzbogacona o aloe vera i witaminę E. Na codzień nie miałam zamiaru jej testować, ale na większe wyjścia - Tak.  Baza przyjemnie się rozprowadza, wygładza nierówności i matuje - nie polecała bym jednak dla osób o cerze suchej. Podkład faktycznie rozprowadza się na niej dużo łatwiej niż solo bądź na kremie. Ponadto przedłuża trwałość makijażu. Stosowałam również z płynnymi podkładami innych marek - jak najbardziej kosmetyki współpracowały, podkład "nie zjeżdżał" i nie rolował się. 
Jednakże jak już mówiłam baza jest silikonowa - nie będę jej stosowała na codzień. Nie mniej taką bazę przynajmniej jedną lubię mieć w kufrze. 
Aplikacja poprzez pompkę. Wystarczy jedna na całą twarz. Nakładam zawsze palcami. Opakowanie bardzo przyjemne dla oka, ładnie wygląda na toaletce :)



KROK 2 -PODKŁAD- Baked Mineral Foundation 

Opakowania produktów wypiekanych wyglądają bardzo ekskluzywnie na pierwszy rzut oka :) Są jak lustro. To staje się uciążliwe po dłuższym użytkowaniu - widać niestety wszystkie odciski palców :D Brakuje mi również oznaczenia produktów pod logiem aby łatwiej było rozpoznać czy to rozświetlacz czy podkład czy może korektor ? :D Nigdy nie trafiam ! ;) 
Jednak zamknięcie i samo opakowanie - solidne.


Kolor mojego podkładu to Tuscan - jeden z trzech, można powiedzieć środkowy :) dla delikatnie ciemniejszej karnacji, lekko opalonej. Moja właśnie taka jest niestety podkład jest odrobinkę za ciemny- będzie idealny na wiosnę/lato. Nie wybrałam najjaśniejszego odcienia Dover ponieważ opisany jest jako kolor do jasnej porcelanowej cery. Podkład wzbogacony jest o lawendę , tymianek, rozmaryn, zieloną herbatę i wyciąg z magnolii, które regenerują i odmładzają, natomiast olejek jojoba zawierający witaminy A, E, F nawilża, ujędrnienia i wygładza skórę.




Producent zaleca aplikację pędzlem Kabuki. Ja wybrałam mięciutki i sprężysty pędzel do podkładu sypkiego i płynnego z Real Techniques. Nakładanie podkładu jest bardzo przyjemne i łatwe - nieporównywalnie z podkładami sypkimi. Nie tworzą się smugi. Niestety przy aplikacji pędzlem, produkt sypie się dość mocno. Dlatego po pewnym czasie użytkowania zdecydowałam się na aplikacje gąbką z Melkior Professional. Zwilżyłam ją wcześniej wodą termalną i nałożyłam jak klasyczny podkład w płynie. Różnica była znacząca, nie ma osypywania i jest zwiększone krycie :)
No właśnie - krycie. Jakie jest ? Od niewielkiego do średniego. Aby zakryć więcej wystarczy nałożyć w dane miejsca dwie cienkie warstwy. Nie ma to znaczenia w wyglądzie podkładu, nie tworzy się efekt maski, a jednak krycie jest silniejsze :) Na codzień jest to dla mnie zdecydowanie wystarczające. Nie potrzebuję przykrywać wszystkich swoich niedoskonałości każdego dnia, nie potrzebuję być perfekcyjna, kiedy idę do pracy czy na zakupy :) Trwałość również jest bardzo OK. Na bazie utrzymuje się cały dzień pracy, tj. ok 10h. Bez bazy - trochę krócej, ale i tak nie mogę narzekać. Pierwsze świecenie mamy po 2h, jednak jest ono delikatne, właściwie naturalny, przyjemny glow :) po upływie 6 h zazwyczaj lekko pudruje nos i jego okolice pędzlem tym samym podkładem bądź niżej opisanym korektorem. Bez obawy uzyskania tapety :)


KROK 3 -KOREKTOR- Baked Mineral Colour Correct

Producent zapewnia nas o właściwościach przeciwzapalnych, łagodzących, antyalergicznych.
Hmmm.. Produkt najbardziej dla mnie kontrowersyjny :) Jego zadanie to ukrywanie niedoskonałości, podobno nawet cieni pod oczami ! Ma się to zadziać dzięki 4 kolorom korektora: róż, lila, żółć, zieleń. Czy to osiągamy ? :) Niestety NIE ! Korektor nie przykrył zbytnio moich cieni pod oczami, ani niedoskonałości- szczerze mówiąc lepiej sobie z tym poradził podkład. Postanowiłam jednak dać mu szansę. I nie zawiodłam się. Dla mnie jest to absolutnie idealny produkt rozświetlający okolicę wokół oczu i strefę T bez obawy, że w późniejszym czasie podkreśli to świecenie się właśnie tej strefy u cer mieszanych czy tłustych. Tak jak podkład - korektor nakładałam zwilżoną gąbeczką. Efekt jest bardzo pozytywny - cera ujednolicona naturalnie. Stosuję go również na całą twarz jako puder - wtedy pędzlem - kiedy używam innego, płynnego podkładu.
Na pewno będę ten produkt stosować u kobiet dojrzałych aby przypudrować korektor w okolicach wokół oczu.



EFEKTY

Tak wygląda moja cera PRZED i PO nałożeniu bazy, podkładu oraz korektora. Początkowo - dla mnie zbyt matowy, jednak ten efekt ustępuje po maksymalnie godzinie czasu. Również od razu w oczy rzuca się zbyt ciemny kolor podkładu jak już wcześniej pisałam. Nie przeszkadza mi to jednak znacząco - już niedługo kolor będzie idealny :)


KROK 4 -ROZŚWIETLACZ- Baked Mineral Shimmer

Nie ma co ukrywać, że Apricot Swirl to przepiękny odcień rozświetlacza :) Do wyboru były również 3 inne, jednak ten urzekł mnie najbardziej. Bardzo lubię produkty typu róż - rozświetlacz tak jak właśnie ten kosmetyk. Odcień to delikatny róż z domieszką moreli połyskujący na złoto. IDEAŁ aby stworzyć efekt rumianych i zdrowych policzków :)
W składnikach znajdziemy tymianek, olejek jojoba, mikę, olej słonecznikowy, witaminę E, ekstrakt lawendy, magnolii oraz zielonej herbaty, rozmaryn, tlenek żelaza (naturalny minerał nadający kosmetykom czerwony pigment), a także barwniki znajdujące się jednak na końcu składu i mieszczące się w bezpiecznym przedziale CI 75100–CI 77947.




EFEKTY

Tak wygląda moja cera po użyciu wszystkich produktów Proto-col, o których była mowa i tak wygląda mój makijaż dzienny (no nie licząc tej brokatowej kreski :)).
To czego mi tu brakuje to płynny korektor, który zdecydowanie lepiej poradził by sobie z ukryciem cieni pod oczami. Jestem jednak bardzo zadowolona z efektu. Po miesiącu użytkowania nie mam jeszcze pewności co do korzystnego wpływu na moją skórę, jednak na pewno kosmetyki jej nie zapchały, nie podrażniły, nie mam żadnych nowych wyprysków i innych problemów skórnych.
Cera jest świetlista i gładka - o to chodziło :)







Zdjęcia poniżej po dodaniu mineralnego bronzera Ecolore, rozświetlacza My Secret i szminki MOOV (z drogerii Kontigo). Minęła około godzina od nałożenia produktów i jak widzicie skóra ma delikatny naturalny efekt Glow, który bardzo lubię.


Dla przypomnienia jak wyglądała moja skóra bez makijażu..
Nie mam (na szczęście) w tym momencie zbyt wielu wyprysków, jednak cera jest dość blada i ziemista po kilku chorobach co zdecydowanie lubię troszkę ukryć ;)


Pomyślałam, że pokażę Wam również jak wyglądają kosmetyki po miesiącu użytkowania. Tak jak pisałam już wcześniej - kosmetyki niestety się pylą podczas stosowania pędzli stąd przybrudzone opakowania. Dodatkowo w podkładzie powstały małe "dziurki", które jednak nie kontynuują swojego tworzenia się odkąd używam gąbeczki :) Rozświetlacz/ róż wygląda najlepiej. Zużycie bardzo małe, wręcz znikome. To potwierdza mi fakt, że są to zdecydowanie wydaje mineralki. 


Po więcej info i wszystkie kosmetyki marki Proto-col zapraszam Was na stronę - Proto-col Polska
A dla chętnych zakupów kod rabatowy make-upownia :)

Buziaki !
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...